sobota, 22 czerwca, 2024

Legenda o białych kozach

Share

Ksiądz kanonik Stanisław Szepietowski, duszpasterz w Kazimierzu Dolnym w latach 1921-1928 był koneserem sztuki, opiekunem malarzy i kolekcjonerem. Interesował się sztuką, literaturą i teatrem, był także wielkim miłośnikiem przyrody. W wolnych chwilach lubił spacerować po południowych stokach Góry Trzech Krzyży, porośniętych rzadkimi gatunkami roślinności kserotermicznej. Należały do nich m.in. ostnica włosowata, oman wąskolistny, zawilec wielkokwiatowy, miłek wiosenny i powojnik pnący. Duchowny z lubością podziwiał w ciszy piękno osobliwej przyrody. Pewnego razu zauważył, że na zboczach góry pasą sią białe kozy, które szybko i z wielkim smakiem zajadają “jego” ukochane rośliny. Oburzony tym faktem ksiądz pobiegł po dubeltówkę i zastrzelił nieszczęsne zwierzęta. Dowiedziawszy się o tym Żydzi, dla których te kozy stanowiły źródło utrzymania, podnieśli wielki lament. Porywczy ale w głębi duszy dobrotliwy kanonik postanowił sowicie wynagrodzić nieszczęsnych właścicieli martwych kóz. Kiedy taka sytuacja powtórzyła się jeszcze kilkakrotnie, sprytni Żydzi zaczęli masowo wypasać kozy w miejscach przechadzek księdza. Za każdym razem rozsierdzony duchowny po żołniersku wymierzał sprawiedliwość żarłocznym kozom a potem płacił. W niedługim czasie miejscowi Żydzi zrobili z tego procederu całkiem dochodowy interes. Jeździli do pobliskiego Janowca i tam kupowali kozy po cenie znacznie niższej niż “odszkodowanie” od księdza Stanisława. Mieli zatem całkiem niezły zarobek i mięso z zastrzelonych kóz. Stopniowo “kozie polowania” duszpasterza spowodowały jednak ograniczenia wypasów. Nie zjadana przez kozy trawa zaczęła wolniej rosnąć i znikać wśród pospolitych chwastów i zarastających ją krzewów. Tak więc stanowcza ingerencja księdza w prawa natury przyniosła szkodę zarówno kserotermicznej roślinności, jak i nieszczęsnym kozom, nie wspominając o uszczuplonych finansach księdza. Najwięcej zadowolenia mieli w tej historii przedsiębiorczy właściciele białych kóz.      

Agnieszka Stelmach

    

Agnieszka Stelmach
Witam! Nazywam się Agnieszka Stelmach. Przez wiele lat pracowałam jako kierownik i redaktor naczelny działu informacji w spółce Akpa Polska Press, krajowym liderze w zakresie informacji o programach telewizyjnych dostępnych w Polsce, największej prywatnej agencji informacyjnej i fotograficznej założonej w 1994 roku w Warszawie. Moim zadaniem było koordynowanie pracy zespołu redakcyjnego, pisanie artykułów o tematyce filmowej, tworzenie i redagowanie recenzji na temat filmów fabularnych, dokumentalnych i widowisk artystycznych emitowanych w telewizji polskiej oraz tworzenie relacji z imprez muzycznych i filmowych. W kwietniu ubiegłego roku wyprowadziłam się ze stolicy i na stałe zamieszkałam w pięknej miejscowości pod Kazimierzem Dolnym. Przyjeżdżałam tutaj od 20 lat i wreszcie osiadłam na stałe! Magiczny Kazimierz Dolny jest moim ukochanym miejscem na ziemi! Dużo o nim piszę, dużo o nim czytam i niemal codziennie spaceruję po brukowanych uliczkach, utrwalając urodę miasteczkach na fotografiach. Kazimierz Dolny to niekończące się źródło moich inspiracji, pomysłów i fascynacji. Chętnie podzielę się nimi z innymi osobami, które chciałyby lepiej poznać Kazimierz Dolny i jego piękne okolice.

Przeczytaj również

Inne aktualności