„Mało bym wiedziała o życiu, gdyby nie Kazimierz” — powiedziała kiedyś w wywiadzie Maria Kuncewiczowa.

Maria Kuncewiczowa (1897-1989) zasłynęła jako autorka prozy psychologiczno-obyczajowej. Sławę przyniosła jej powieść „Cudzoziemka” (1936),  uważana za jedną z najwybitniejszych powieści psychologicznych dwudziestolecia międzywojennego. Inne jej książki to m.in. zbiór opowiadań „Dwa księżyce” (1933), „Dyliżans warszawski” (1935), „Serce kraju” (1939), „Tristan 1946” (1967), „Fantomy” (1972). Stworzyła także pierwszą polską powieść radiową „Dni powszednie państwa Kowalskich” (1938).

Maria Kuncewiczowa urodziła się 30 października 1895 r. w Samarze, w Rosji, jako Maria Szczepańska. Wychowywała się w Polsce. Studiowała filologię francuską w Nancy, filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim i Uniwersytecie Warszawskim, śpiew w konserwatoriach warszawskim i paryskim. Wiele lat upłynęło zanim pisarka na dobre związała się z urokliwym Kazimierzem Dolnym, gdzie jej mąż Jerzy wybudował piękny dom. W 1927 r. pisarka po raz pierwszy przyjechała do nadwiślańskiego miasteczka. Bezpośredni kontakt z Kazimierzem przyniósł jej wiele zaskakujących wrażeń. Niemile zaskoczył ją fetor ścieków oraz dziwna topografia. Do domów wchodziło się brodząc przez strumienie, a po publicznej drodzy spacerowały kozy. Złe wrażenie zatarł jednak spacer po wąwozach i piękny pejzaż nadrzeczny. Po latach tak o tym pisała: “Owszem, uderzyła mnie malowniczość typów ludzkich. Chłopi, Żydzi jeszcze w tych strojach, jakie nosili przed wojną. Zwierząt w bród, cielęta i świnie na Rynku, na stokach wzgórz kozy, dużo koni, pełno gęsi, kur, w powietrzu jaskółki, nad rzeką rybitwy… fascynujący pejzaż niesłychanie gęsto zaludniony. Kamienice niektóre jak gdyby żywcem gdzieś z Włoch, obok nich na wpół rozwalone budki á la Chagall, chłopskie chaty, domki rybaków…”.

Jej uwagę zwrócili też przechadzający się po rynku malarze, o których później pisała w “Fantomach”. Podczas drugiej wizyty w Kazimierzu przyjaciółka Marii zaprowadziła ją wąwozem Małachowskiego do Reginy Białowieskiej, właścicielki sadu i ukrytej w nim chatki. Wkrótce kawałek tej ziemi stał się własnością Marii i jej męża. I tak zaczął się długoletni związek Kuncewiczów z Kazimierzem nad Wisłą. Od tej pory spędzali tutaj wakacje. Wkrótce Maria zaczęła przynależeć do kazimierskiej cyganerii. W tym czasie miała już za sobą debiut literacki i była osobą znaną w środowiskach artystycznych. Codzienne życie w Kazimierzu wydawało się pisarce teatrem, a świat dekoracją. Bohaterów tej „malarskiej ballady” sportretowała w “Dwóch księżycach”. Dzisiaj ta niezwykła książka stanowi swego rodzaju pamiętnik i służy jako źródło wiedzy o tamtym okresie. W 1938 r. nieopodal letniej chatki Kuncewiczów stanęła drewniana willa, która stała się „gniazdem rodu” i „kotwicą”. Nazywano ją „Willą pod Wiewiórką”. W tym samym roku Szymon Wisznia, radny miejski i zarazem sąsiad pani Marii, zgłosił wniosek, by nadać pisarce honorowe obywatelstwo miasta. 

We wrześniu 1939 roku w domu Kuncewiczów schronili się uciekinierzy z Warszawy, m.in. Julian Tuwim, Antoni Słonimski i Kazimierz Wierzyński. Wraz z nimi małżeństwo pisarzy opuściło Polskę, aby powrócić tutaj dopiero po 20 latach. W Kazimierzu pojawili się w 1958 roku. Początkowo spędzali tu tylko lato, na zimę wyjeżdżali do Ameryki, gdzie Maria pracowała jako wykładowca uniwersytecki w Chicago. Jednak podróżowanie zmęczyło ją i coraz częściej tęskniła do swojej kazimierskiej przystani. Podczas emigracji pisarka zwiedziła niemal cały świat, ale to Kazimierz był jej prawdziwym domem. Drewniana willa na wzgórzu to najważniejszy punkt, z którego patrzyła na świat. „Jesienią 1939 roku, umocniona zapleczem z własnych belek, czułam się wreszcie wrośnięta w grunt własnego kraju. Miałam trzy psy, jabłonie, kilka dębów, dużo lip i swój własny widok na Wisłę” – pisała Kuncewiczowa w „Fantomach”. Z kazimierskiej atmosfery powstało całe jej pisarstwo. Maria uważała, że bez tego domu i miasta byłaby kimś zupełnie innym jako człowiek i jako pisarka. 

Z pewnością Kazimierz Dolny otrzymał od autorki „Dwóch księżyców” coś bardzo cennego. Każdy, kto czytał te opowiadania patrzy na Kazimierz poprzez ich pryzmat.  Spojrzenie Marii Kuncewiczowej utrwalił film “Dwa księżyce”, w którym ożyły stworzone przez nią postaci i historie. W latach 70. i 80. XX w. do Kuncewiczówki, chlubnej wizytówki miasteczka, przybywali różni świetni goście. Gospodyni zawsze serdecznie ich witała. Po śmierci pisarki, która nieraz z czułością opisywała swój dom, niemal wszystko pozostało w nim tak jak dawniej. Na swoim miejscu stoi piec huculski, ręcznie haftowana makata z Turkiestanu, meksykański świecznik, stary stół i angielski fajans. Do dzisiaj w Willi pod Wiewórką panuje niesamowity klimat. Chodząc po tych samych pokojach, po których niegdyś chodziła Maria Kuncewiczowa niemal wyczuwa się obecność gospodyni i bohaterów jej kazimierskich opowiadań.

Agnieszka Stelmach 

 

Zobacz także  Daniel de Tramecourt

(W artykule wykorzystano zdjęcia ze strony dzieje.pl)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

There are no comments yet.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked (*).