Skip to content Skip to left sidebar Skip to footer

Author: Agnieszka Stelmach

Klasztor Reformatorów - Muzeum

Muzeum w klasztorze Reformatów

Muzeum w klasztorze Reformatów

Nie wszyscy odwiedzający Kazimierz Dolny wiedzą, że w klasztorze o.o. Franciszkanów znajduje się Muzeum. Znajdziemy je bez trudu, spacerując po krużgankach klasztornych. Franciszkanie są związani z Kazimierzem od XVII w., kiedy to zostali sprowadzeni na wzgórze, na którym stał już mały kościółek z obrazem Zwiastowania Najświętszej Marii Panny. Bracia, którzy rozbudowali kościół i dobudowali klasztor, pełnili posługę w miasteczku do czasów Powstania Styczniowego. Później nastąpiła kasata klasztoru a bracia, z wyjątkiem jednego, sędziwego Adriana Gałuszkiewicza, zostali odesłani do domów. Ojciec Adrian przeżył jeszcze 20 lat, pilnując zabudowań klasztornych. Po I wojnie światowej zakonnicy powrócili do klasztoru. W czasie II wojny światowej była tutaj siedziba gestapo i  więzienie.

Franciszkanie to zakon ślubujący ubóstwo, bracia zajmują się też misjami, jeżdżą jako misjonarze m.in do Afryki. W Muzeum można obejrzeć pamiątki z misji, liturgiczne paramenty, obrazy dobroczyńców klasztoru, stare księgi liturgiczne, przyrządy do wypiekania opłatka i hostii, oraz figurki z dawnych szopek.

Muzeum jest dostępne dla zwiedzających po uprzedniej rezerwacji, lecz nie ma z tym problemu. Jeden z ojców, który się nim opiekuje, zawsze chętnie otwiera jego podwoje i opowiada o eksponatach. Wstęp jest bezpłatny. Z tego względu warto wesprzeć Muzeum dobrowolną ofiarą. Dzięki zebranym środkom Ojcowie będą mogli skatalogować zbiory, poddać je renowacji i bardziej zadbać o to niezwykłe miejsce. Zapraszamy do odwiedzania Muzeum.

Numer tel. do ojca odpowiedzialnego za placówkę: 605 576 717

Autor zdjęć Jarosław Michalski

 

 

 

 

 

 

 

Kamienica Gdańska

Kamienica Gdańska

Barokowa Kamienica Gdańska, zwana także Domem Gdańskim, powstała pod koniec XVIII wieku. W 1794 r. budynek został uwieczniony na obrazie Zygmunta Vogla. Malowidło przedstawia monumentalną białą bryłę z małą ilością okien, ze szczytem zwieńczonym łukiem. Można przypuszczać, że górna część budynku pełniła funkcję spichlerza. W dachu oficyny Kamienicy Gdańskiej znajdowała się często spotykana w dawnym Kazimierzu furta do transportu towarów na poddasze. Rok po tym, jak Vogel namalował swój obraz, kamienicę przebudowano, ale na piętrze nadal nie było mieszkań, a strych pełnił funkcję magazynu. W owym czasie nie było tam też podcieni.

Na przełomie XIX i XX wieku budynek należał do żydowskiej rodziny Brombergów. Na jego szczycie widniały rosyjskie inicjały WB (Wowcze Bromberg) oraz daty kolejnych restauracji budowli: 1795 i 1904. Ówczesny właściciel budynku, Wowcze Bromberg, urządzał w swoich przestronnych salonach wystawne przyjęcia, często z udziałem zaprzyjaźnionych rodzin chrześcijańskich. Podczas święta Kuczek (Sukkot) podziwiano wspaniały szałas Brombergów na strychu ich domu, gdzie odsuwano część dachu, a w jego miejsce kładziono zielone gałązki drzew i nadwiślańską wiklinę. Szałas zdobiło wspaniałe malowidło Abrahama Schiffana z Lublina, ukazujące życie Izraelitów po wyjściu z Egiptu, gdy wędrowali przez pustynię i nocowali w szałasach. W sejfie Bromberga przechowywano złoty parochet Estery. Podczas ekspozycji dumny kamienicznik chętnie pokazywał letnikom słynną zasłonę rodałów oraz złote sprzęty z kazimierskiej synagogi. Co roku, w dniu radosnego święta Purim, krawiec Lejb Getzeles wystawiał w domu Brombergów sztukę swego autorstwa pt. “Królowa Estera z Kazimierza”.  

Obecnie w kamienicy Gdańskiej znajdują się lokale mieszkalne i usługowe. To bez wątpienia jeden z najciekawszych i – niestety – najbardziej zniszczonych obiektów na kazimierskim Rynku. Władze miasta starają się o uregulowanie sytuacji prawnej budynku, głównie ze względu na jego zły stan techniczny.

Agnieszka Stelmach

 

Kamienice Przybyłowskie

Kamienice Przybyłowskie


Kamienice Przybyłowskie powstały w 1615 roku, w południowym narożu kazimierskiego rynku. Należą do najciekawszych w Polsce zabytków manieryzmu. Niestety, nazwisko architekta tej budowli nie jest znane. Stwierdzono jedynie podobieństwo z architekturą Zamościa, który wówczas szczycił się mianem perły  artystycznej Lubelszczyzny. Bliźniaczo podobne Kamienice Przybyłowskie są uważane za jedne z najpiękniejszych polskich budynków epoki renesansu. Ich nazwa wzięła się od imion właścicieli, zamożnych braci Mikołaja i Krzysztofa Przybyłów, którzy przyozdobili kamieniczki wizerunkami swoich świętych patronów. “Zrośnięte ze sobą” domy mają identyczny układ fasad: przyziemie z podcieniami o trzech arkadach i piętro z trzema oknami. Fasady są bogato przyozdobione płaskorzeźbami przedstawiającymi ludzi, zwierzęta, ornamenty roślinne i linearne, chrześcijańskie i mitologiczne, średniowieczne fantazje i renesansowe groteski. Wszystko to przeplatane obficie łacińskimi sentencjami filozoficznymi. Obydwie kamieniczki były ponoć polichromowane, o czym mogą świadczyć widoczne do dzisiaj ślady. Miejscowa legenda głosi, że były nawet częściowo złocone. Dach Kamienic jest zamaskowany attykami. Wspólna linia gzymsów partii attykowej oraz łączące obie kamienice podcienia istotnie dają wrażenie, iż jest to jedna budowla. Kamienice mają jednak odrębną dekorację plastyczną oraz odmienne attyki. Fantazyjna dekoracja plastyczna wykonana w zaprawie murarskiej jest jednym z najwspanialszych w Małopolsce przykładów dekoracji późnorenesansowej. Całości dopełnia niezwykle bogata ornamentyka, w której widać wpływy pochodzenia włoskiego i niderlandzkiego.

Starsza z kamienic, „Pod Świętym Mikołajem” nosi nazwę od płaskorzeźby św. Mikołaja umieszczonej pomiędzy oknami pierwszego piętra. Na ozdobnych pilastrach w narożach budynku widnieją płaskorzeźby św. Jakuba i św. Tomasza. Fasada budynku to istna epopeja renesansowego Kazimierza, wykuta w wapniaku i wymodelowana w tynkowej zaprawie. Po 1772 r. w budynek pełnił rolę ratusza.

Kamienica „Pod Świętym Krzysztofem”, określana w starych aktach jako Christofor,  wzięła nazwę od gigantycznej płaskorzeźby pośrodku fasady, ukazującej św. Krzysztofa, przenoszącego przez wodę małego Jezusa, który siedzi mu na ramieniu. Na pilastrach w narożach budynku widnieje postać Judyty i Salome. Kamienica ta była pierwszym zabytkowym obiektem w Kazimierzu Dolnym, który został wyremontowany pod nadzorem Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości w 1913 r. Dach budynku zachował się w pierwotnej formie, tzn. jest wklęsły.

Obecnie w Kamienicach Przybyłowskich znajdują się pomieszczenia Urzędu Miasta oraz Banku.

Agnieszka Stelmach

Kazimierz dolny - wąwozy

Kazimierskie Wąwozy

Korzeniowy Dół

W rejonie Kazimierza Dolnego znajdują się liczne wąwozy lessowe, których ściany mają nawet kilkadziesiąt metrów wysokości. Powstały w wyniku erozyjnego działania wody na specyficzny rodzaj skał osadowych. Typowe dla nich są płaskie dna i bardzo strome zbocza. Najpopularniejszym i najpiękniejszym kazimierskim wąwozem jest Korzeniowy Dół. Swoją sławę zawdzięcza bardzo poskręcanym, odkrytym korzeniom drzew i fantastycznej kolorystyce. O każdej porze roku można tutaj spotkać turystów oraz pary nowożeńców, które w tym niezwykłym miejscu robią sesje zdjęciowe.

Na południe od centrum Kazimierza znajduje się wąski i głęboki wąwóz zwany Głęboczyzną. W 1645 r. w pobliżu kościoła Najświętszej Marii Panny znajdował się obszar zwany „gruntem Głęboczyńskiego”, stąd pochodzi jego dzisiejsza nazwa. Najłatwiej dotrzeć tutaj ulicą Cmentarną. Spod bramy cmentarza rozpościera się jeden z najpiękniejszych widoków na miasteczko i Wisłę. Głębocznica prowadzi pod górę do drugiego wejścia na cmentarz. W jego pobliżu znajduje się dąb króla Kazimierza, pod którym władca spotykał się z ukochaną Esterką. Stąd niedaleko już do wąwozu zwanego Plebanką, który w XVI wieku był znany jako Plebani Dół.

Inne kazimierskie wąwozy to m.in. Granicznik, Wąwóz Niezabitowskich, Wąwóz Małachowskiego, Czerniawy, Wąwóz Piądłowskiego, Chałajowy Dół, Wąwóz Okalski i Norowy Dół. W tym ostatnim można zaobserwować różnego rodzaju formy sufozyjne powstałe w wyniku działania wody. Znajdują się tutaj strome lessowe ściany, a przerzucone ponad dnem zwalone drzewa tworzą coś w rodzaju pomostów.

Niespotykana cisza, jaka panuje w kazimierskich wąwozach oraz otoczenie dzikiej przyrody zachęcają turystów do długich spacerów i rowerowych wycieczek.

Agnieszka Stelmach

Szpital w Kazimierzu Dolnym

Dawny szpital dla ubogich

Dawny szpital dla ubogich

Niepozorną, ale bardzo ciekawą atrakcją turystyczną Kazimierza Dolnego jest dawny szpital dla ubogich przy kościele św. Anny. Murowany budynek powstał w 1626 roku, a jego cechą charakterystyczną jest manierystyczne, bardzo bogate zdobienie szczytu, pochodzące z 1635 roku. Najstarsza informacja o szpitalu dla starców i kalek pod wezwaniem św. Anny pochodzi z 1530 r. Niestety, nie zachował się dokument erekcyjny szpitala. Prawdopodobnie ufundowali go mieszczanie kazimierscy i ówczesny starosta Mikołaj Firlej.

W tamtych czasach słowo „szpital” miało nieco inne znaczenie niż dziś. Była to instytucja kościelna, pomagająca słabym, kalekom i biedakom. W 1603 roku kazimierski przytułek posiadał prawdopodobnie dwie izby – oddzielną dla kobiet i mężczyzn, mieszkanie kapelana, izbę czeladną, trzy chlewiki, stajnię, nową i starą wozownię, spichlerzyk, stodołę, chlew i szopę. Szpital w Kazimierzu opierał swoją egzystencję na ofiarności i szczodrości społeczeństwa w formie nadań bądź jałmużny, np. w 1650 roku niejaki Roch Czarnota zapisał w testamencie 1000 ówczesnych złotych na rzecz kazimierskiego szpitala. Z tamtego okresu pochodzą murowane budynki prepozytorni szpitalnej. Kazimierski szpital przeznaczony był dla 6 osób, trzech mężczyzn i trzech kobiet. Źródłem utrzymania podopiecznych była jałmużna i dochody z nieruchomości. Ich obowiązkiem była posługa w kościele oraz modlitwa za dobrodziejów. 

W 1842 r. kościół katolicki został pozbawiony prawa dysponowania funduszami na utrzymanie szpitali i ubogich. Fundacja św. Anny nie mogła dłużej wypełniać statutowych obowiązków. W 1925 roku zarząd nad fundacją przejął Wydział Powiatowy w Puławach, który nieudolnie zarządzał placówką. W 1954 r. fundacja została rozwiązana przez nowe władze. Obecnie w dawnym szpitalu mieści się Kazimierski Ośrodek Kultury Promocji i Turystyki.

 

Agnieszka Stelmach

Fara i cmentarz przykościelny

Kościół Farny p w. św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja

Kościół Farny, czyli kościół parafialny, został wybudowany w XIV wieku. Był to kościół jednonawowy, gotycki, mniejszy niż obecny. W latach 30. XVI w. do świątyni dobudowano wieżę. Wtedy też powstał, zachowany do dzisiaj, późnogotycki portal. Po pożarze w 1561 r. rozpoczęto odbudowę kościoła. Ostatecznie w XVII w. przybrał on postać w stylu tzw. „renesansu lubelskiego” za sprawą Jakuba Balina, budowniczego lubelskiego. Kościół nosi wezwanie śś Jana Chrzciciela i Bartłomieja. Jednonawowa świątynia sklepiona jest kolebkowo, na sklepieniu widzimy sztukaterie o geometrycznych kształtach, co jest jedną z charakterystycznych cech kościołów renesansu lubelskiego. Obraz w ołtarzu głównym pochodzi z drugiej połowy XIX w. i przedstawia Męczeństwo św. Bartłomieja. Powyżej natomiast widnieje św. Królewicz Kazimierz Jagiellończyk. Do kościoła przylegają kaplice. Od północy – kaplica Borkowskich, ufundowana w latach 1612-1615 przez Elżbietę Borkowską, z domu Kochanowską, zapewne córkę poety Jana Kochanowskiego. Obok niej znajduje się Kaplica Różańcowa zw. Królewską, z lat 1646-1653, ufundowana przez Marka Radzika, sekretarza królewskiego, a zaprojektowana przez włoskiego architekta Piotra Likkiela. Po stronie południowej znajduje się kaplica Górskich, fundacji Wawrzyńca Górskiego, z lat 1625-1629, wzorowana na kaplicy zygmuntowskiej na Wawelu. Kościół ma bardzo bogate wyposażenie. Przy bocznym wejściu, po prawej stronie stoi kamienna chrzcielnica, która powstała prawdopodobnie w warsztacie włoskiego architekta Santi Gucciego, związanego z Janowcem, miejscowością położoną po drugiej stronie Wisły. Po przeciwległej stronie widnieje intarsjowana ambona z XVII w. wykonana z różnych rodzajów drewna, ozdobiona rokokowym baldachimem. Obok ambony znajduje się figurka Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Jest to kopia późnogotyckiej rzeźby z serii tzw. Pięknych Madonn. Kościelne organy pochodzą z 1621 roku. Ich twórcą był Szymon Liliusz. Warto posłuchać ich brzmienia, szczególnie podczas corocznych, wakacyjnych koncertów organowych.

Cmentarz przykościelny

Na wzgórzu za kościołem, w drodze do zamku i baszty znajduje się stary cmentarz przykościelny, zamknięty w końcu XIX wieku. Znajduje się tutaj kilka nagrobków i  symboliczny grób poświęcony powstańcom z 1863 roku. Pomiędzy zamkiem a cmentarzem możemy też zobaczyć krzyż z podwójnymi ramionami, zwany Karawakka lub krzyżem antyepidemialnym, stawianym zazwyczaj dla upamiętnienia ofiar zarazy. Współczesna tablica upamiętnia powstańców styczniowych. Na liście znajduje się nazwisko Brata Alberta Chmielowskiego, świętego, patrona ubogich, który jako student puławskiego Instytutu Politechnicznego i Rolniczo-Leśnego brał udział w powstańczych walkach.

Kirkut

Kirkut – żydowski cmentarz w Kazimierzu Dolnym

Kirkut – cmentarz żydowski

Pierwszy cmentarz żydowski w Kazimierzu Dolnym powstał na przełomie XV i XVI wieku. Nekropolia znajdowała się na ulicy Lubelskiej, na wschód od dzielnicy żydowskiej. Pod koniec XVIII władze miasteczka podjęły decyzję o przeniesieniu cmentarza na odległe przedmieścia. W 1851 roku powstała nowa nekropolia żydowska na zboczu wąwozu na Czerniawach. Grunt pod cmentarz podarował niejaki Motek Herzberg. Podczas II wojny światowej, na rozkaz Niemców nekropolia została niemal doszczętnie zdewastowana. Na cmentarzu dokonywano egzekucji ludności żydowskiej i chrześcijańskiej. Bogato zdobione macewy Niemcy wykorzystali m.in. do utwardzenia dziedzińca klasztoru Franciszkanów, gdzie mieściła się siedziba gestapo. Po wojnie teren nekropolii ogrodzono murem, który z czasem uległ całkowitej erozji. Na cmentarzu zachowało się kilkadziesiąt macew, stojących kamiennych płyt oznaczających miejsce pochówku. Najstarsza z nich pochodzi z połowy XIX stulecia. W 1975 roku zorganizowano akcję poszukiwania miejsc, z których odzyskano macewy. Dziesięć lat później w miejscu cmentarza powstał monumentalny pomnik zaprojektowany przez Tadeusza Augustynka. Lapidarium, wyłożone fragmentami zabytkowych macew, nawiązuje do Jerozolimskiej Ściany Płaczu. Pęknięcie pośrodku kamiennej ściany symbolizuje tragiczny los Żydów. W starych kamiennych tablicach zawarta jest historia i obyczaje narodu żydowskiego. Na niektórych grobowcach usypane są stosy kamyków, które mają upamiętniać biblijną wędrówkę narodu żydowskiego z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Pod drugiej stronie „Ściany Płaczu”, w majestatycznym bukowym lesie, widnieje kilkanaście pokrytych mchem nagrobków z kunsztownie zdobionymi macewami. Niesamowita cisza, która panuje w tym miejscu, skłania do refleksji i zadumy.

 

 Agnieszka Stelmach

Teatr na Klepisku w Kazimierzu

Teatr na Klepisku


Teatr na Klepisku mieści się w autentycznej stodole we wsi Skowieszynek, oddalonej o 5 km od Kazimierza Dolnego. Pomysłodawca i założyciel teatru, Jan Tuźnik, absolwent Wydziału Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku, wychował się w tym miejscu i tutaj postanowił spełniać swoje marzenia.

Starą stodołę dostał w prezencie od rodziców, którzy chcieli mu pomóc w realizacji planów. Był to tzw. strzał w dziesiątkę! Młody, pełen pomysłów artysta stworzył w tym miejscu coś niebywałego – profesjonalny teatr! Nazwa miejsca, Klepisko, oznacza udeptaną ziemię w dawnych stodołach, gdzie pod strzechą – podobnie jak tutaj – przechowywano pszenicę.

Teatr na Klepisku rozpoczął swoją działalność 14 sierpnia 2015 r. premierowym spektaklem „Stypa” w reżyserii Magdaleny Czajkowskiej, inspirowanym rozmowami z tutejszymi mieszkańcami. Od tej pory „pod strzechą” zmodernizowanej stodoły Jana Tuźnika, aktora, menadżera i dyrektora artystycznego, dzieją się rzeczy niebywałe, a czasami wręcz magiczne!

Odbywają się tutaj koncerty (m.in. Dziady Kazimierskie, chór Widymo, Desire Duo, Neo Klez, Groen), spektakle (m.in. “Władcy” na motywach słynnej powieści Williama Goldinga “Władca much”, spektakl Teatru Improwizacyjnego Innymi Słowy, baśniowy larp “Saga o Ulvedalen”), wystawy fotografii i malarstwa, warsztaty rysunkowe i warsztaty slackline (wykonywanie wszelakich ewolucji na taśmie zawieszonej pomiędzy drzewami 50 cm nad ziemią). Teatr na Klepisku to nie jest typowy teatr, to miejsce szczególnej więzi artystów z widzami, którzy mogą aktywnie uczestniczyć w niecodziennych widowiskach. Magia Klepiska polega na tym, że znajduje się w niezwykłym miejscu i daje widzom ogromną dawkę prawdziwych emocji i dobrej energii!

 

Agnieszka Stelmach

Baszta i Zamek

Zespół zamkowy w Kazimierzu Dolnym składa się z okrągłej wieży, zwaną basztą, oraz ruin zamku. Baszta jest najstarszą kazimierską budowlą, Powstała na przełomie XIII/XIV wieku. Obronny stołp ma wysokość 20 metrów, grubość murów w przyziemiu ok. 10 metrów, natomiast wejście na nią znajduje się na wysokości 6 metrów. Prawdopodobnie wieża otoczona była dawnej „drewnianymi murami” obronnymi. Stanowiła miejsce ochrony i poboru cła dla istniejącej tutaj przeprawy. Być może pełniła także funkcję „latarni rzecznej”, na której palono ogień aby nocą i podczas mgły flisacy mogli bezpiecznie żeglować po Wiśle. W przyziemiu znajdował się loch. Z baszty roztacza się piękny widok – od południa na ruiny kazimierzowskiego zamku, od wschodu na Wisłę. Warto spojrzeć na przeciwległy brzeg rzeki, gdzie widnieje nieczynny już kamieniołom w Nasiłowie. Wydobywano tam niegdyś biały wapień, zwany „opoką kazimierską”. Z takiego kamienia zbudowana jest baszta, zamek oraz inne kazimierskie budowle, gdyż w tamtych czasach był to najbardziej popularny budulec w okolicy.

W oddali widać też Puławy, stolicę regionu. Od północy, wśród drzew widzimy gontem krytą willę. Jest to budowla, która cieszy się sporym zainteresowaniem turystów. Jak mówią media miała wielu właścicieli, m.in. Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego oraz jednego ze specjalnych pracowników ABW. Jaka jest prawda… poszukajmy jej w mediach!

Od zachodu widzimy niezwykły, zbudowany z kamienia budynek. Jest to willa należąca niegdyś do profesora Tadeusza Pruszkowskiego. Duże okna w szczycie budowli pięknie oświetlały wysoką na 8 metrów pracownię malarską. Również na dachu znajdował się taras, z którego można było malować urokliwe miasteczko.

Zamek wybudowano w latach 40. XIV w. za czasów króla Kazimierza Wielkiego, po napadzie Tatarów na ziemię lubelską. Jego kształt dostosowany jest do rzeźby terenu. Dziedziniec otaczały wysokie mury, w których ludność mogła się schronić w razie niebezpieczeństwa. Na środku wykuta była studnia. Zamek stanowił siedzibę starostwa, a jego architektura zmieniała się na przestrzeni wieków. Od strony miasteczka znajdowały się pomieszczenia mieszkalne, po przeciwnej stronie –  brama. W miejscu, gdzie obecnie znajduje się punkt widokowy, stanęła w XV wieku. czworoboczna wieża mieszkalna, wysadzona w 1809 roku przez Austriaków. W XVI wieku mury skrzydła mieszkalnego i wieże zostały ozdobione attykami. Zamek został zniszczony w czasie Potopu Szwedzkiego i nigdy nie został już odbudowany.

W okresie międzywojennym, gdy Kazimierz Dolny stał się kolonią artystyczną, zamek był miejscem spotkań młodych malarzy. Niejednokrotnie służył im jako motyw obrazów. Często organizowano tutaj pikniki dla kazimierzan. Aktualnie Zamek i Baszta są udostępnione do zwiedzania przez cały rok.

Kamienica Górskich w Kazimierzu Dolnym

Kamienica Górskich

Kamienica Górskich przy ulicy Senatorskiej 5 została wzniesiona w 1607 roku przez zamożnego kupca i burmistrza Wawrzyńca Laurencjusza Górskiego. Później jej właścicielem został Żyd Mandelbaum. W 1915 roku budynek spłonął w wielkim pożarze. Odrestaurował ją w latach 1926-27 architekt Jerzy Siennicki, który zaprojektował dodatkowo nową attykę. Wnętrza budynku mają piękne, kolebkowe sklepienia. Obecnie w kamienicy Górskich znajduje się siedziba władz miasta. Na budowli można dostrzec dawne freski robione metodą sgraffiti. Polegała ona na wycinaniu bądź wyskrobywaniu rysunku w świeżej pobiale lub warstwie innego barwnika, pokrywającego tynk. Tak powstawała dwukolorowa, czasem wielobarwna kompozycja o zróżnicowanej fakturze. Niestety w przypadku kamienicy Górskich freski zostały nieumiejętnie odnowione, zamaskowane tynkiem i tym samym zniszczone.

Agnieszka Stelmach