wtorek, 23 lipca, 2024

Jak dawniej obchodzono Zaduszki na Lubelszczyźnie

Share

Tradycję Dnia Zadusznego zapoczątkował opat benedyktynów w Cluny we Francji, św. Odilon i wyznaczył na to dzień 2 listopada. W Polsce Dzień Zaduszny jest odpowiednikiem słowiańskiego święta Dziadów opisanego m.in. przez Adama Mickiewicza. Na Lubelszczyźnie w Dzień Zaduszny wierni przynosili do kościoła kaszę w garnuszkach, aby rozdać ją biedakom w intencji dusz konkretnych zmarłych. Na grobach – obok kwiatów i lampek – stawiano miniaturowe gliniane dwojaczki lub trojaczki z symbolicznym poczęstunkiem dla dusz zmarłych. Ten zwyczaj wziął się od słowiańskiego obrzędu Radunicy, polegającego na składaniu na grobach obfitej ofiary z jadła i napojów. W tamtych czasach wierzono, że w tym dniu dusze przychodzą na ziemię. Z tego względu obowiązywały konkretne  nakazy i zakazy. W Dzień Zaduszny szykowano na śniadanie siedem lub dziewięć potraw m.in. pierogi, kapustę, mięso, kutię, oładki, jajecznicę i kisiel. Z każdej potrawy odkładano po jednej łyżce dla głodnych dusz. Obiad składał się z dziewięciu potraw: kutii, kapusty, mięsa, krupniku na mięsie ze świni, krupniku na baraninie, krupniku z kaszy, krupniku z pierogiem, jajecznicy z sadłem, suchego sera. W Dzień Zaduszny wystrzegano się wszelkich robót przy lnie i przędziwie, aby oczy „nie zapruszyły się” duszyczką. Lud wierzył, że w noc poprzedzającą dzień zaduszny powstaje w kościele wielka jasność a przed ołtarzem o północy modlą się wszystkie dusze. Później każda z nich odwiedza progi swojego dawnego ziemskiego domostwa. Wieczorem nie można było wylewać wody, aby nie oblać przybyłych z zaświatów dusz. Domownicy kładli się wcześniej spać, aby im nie przeszkadzać. W  nocy drzwi kościołów były otwarte, aby dusze zmarłych mogły wejść i odpocząć. Ludzie opowiadali sobie o wydarzeniach, jakie tej nocy rzekomo miały miejsce w kościele. 

W 1779 r. archidiakon lubelski Józef Olechowski zakazał urządzania uczt zaduszkowych.

 

 

Zobacz także  Festiwal Klezmerski 2024
Agnieszka Stelmach
Witam! Nazywam się Agnieszka Stelmach. Przez wiele lat pracowałam jako kierownik i redaktor naczelny działu informacji w spółce Akpa Polska Press, krajowym liderze w zakresie informacji o programach telewizyjnych dostępnych w Polsce, największej prywatnej agencji informacyjnej i fotograficznej założonej w 1994 roku w Warszawie. Moim zadaniem było koordynowanie pracy zespołu redakcyjnego, pisanie artykułów o tematyce filmowej, tworzenie i redagowanie recenzji na temat filmów fabularnych, dokumentalnych i widowisk artystycznych emitowanych w telewizji polskiej oraz tworzenie relacji z imprez muzycznych i filmowych. W kwietniu ubiegłego roku wyprowadziłam się ze stolicy i na stałe zamieszkałam w pięknej miejscowości pod Kazimierzem Dolnym. Przyjeżdżałam tutaj od 20 lat i wreszcie osiadłam na stałe! Magiczny Kazimierz Dolny jest moim ukochanym miejscem na ziemi! Dużo o nim piszę, dużo o nim czytam i niemal codziennie spaceruję po brukowanych uliczkach, utrwalając urodę miasteczkach na fotografiach. Kazimierz Dolny to niekończące się źródło moich inspiracji, pomysłów i fascynacji. Chętnie podzielę się nimi z innymi osobami, które chciałyby lepiej poznać Kazimierz Dolny i jego piękne okolice.

Przeczytaj również

Inne aktualności